środa, 25 lutego 2015

Rozdział I ~ Rutyna..

 
                                                                  *****
Oparta o małe okno w samolocie myślę o tym wszystkim Co się działo ze mną przez te kilka lat, przypominam sobie siebię, wszystkich, którzy tak się zmienili, Moją rodzinę, jesteśmy zupełnie innymi ludźmi mam nadzieję, że to miasto będzie tym co nas zmieni na lepsze...
- Violetta~powiedział Federico chwytając moją dłoń
- Tak co się stało ~ zapytałam kierując swój wzrok na chłopaka
- Wylądowaliśmy już, jesteśmy w Buenos Aires, Spałaś ~ zapytał z uśmiechem na twarzy wstając z fotela samolotowego i ciągnąc mnie w swoją stronę
Uśmiechnęłam się w środku wstając i nic nie mówiąc wyszłam z samolotu za Fede, dogaduje się z nim i traktuje go jak brata, chociaż nim nie jest. Jest synem Jade, to zupełne przeciwieństwo tej kobiety, jest bardzo troskliwy, umie mnie rozśmieszyć, wie po moich gestach i wyrazach twarzy jak się czuje 'Kocha mnie' taka jaka jestem to mój jedyny prawdziwy przyjaciel...
Wyszłam z samolotu stopniowo pokonujac kilka schodów w dół kurczowo trzymając się Włocha. Całą czwórką udaliśmy się po odebranie bagaży, po kilku minutach wyszliśmy z lotniska bez mojej walizki, która zgubiła się...nie miałam w niej nic cennego prócz ubrań, gdy czekaliśmy na taksówkę robiło się coraz ciemniej, odruchowo przytuliłam się do taty, który stał obok mnie jednak poczułam jak ktoś mnie popycha, spojrzałam na Jade a ona ukradkiem popchnęła mnie na chodnik, upadłam...
- Violu..co się stało ~ zapytała szybko Jade
Kobieta patrzyła na mnie swoim wzrokiem bałam się jej..nie umiałam się jej przeciwstawić, Federico szybko do mnie podszedł i wziął mnie na ręce
- Straciłam równowagę~ wyszeptałam cicho
- Skarbie..boli Cię coś ~ zapytał  tata czule całując mnie w czoło
Pokiwałam głową na "nie" chociaż bardzo bolała mnie kostka..
W końcu przyjechała taksówka weszliśmy do środka, zapięłam pasy i mocno wtuliłam 8się w Tatę, Jade gdy to zobaczyła od razu kazała zatrzymać auto i poprosiła go by usiadł z przodu, on oczywiście się zgodził ja nawet się nie odezwałam, bo nie lubię mówić staram się tym nikomu nie zaszkodzić, chcę aby był szczęśliwy...przytuliłam się do Włocha kladąc głowę na jego ramieniu myśląc o tym wszystkim co się do tej pory działo...łzy spływały mi po policzku a ja tylko myślałam o Tym aby w końcu się od niej uwolnić...
 
******
I rozdział a raczej taki krótki wstęp ( nie Wiem czy można nazwać to rozdziałem) już za mną mam nadzieję, że aż tak bardzo go nie zepsułam ;) Czekam na Wasze opinie :*
Drugi rozdział już niebawem...:)

3 komentarze:

  1. Super rozdział. Trochę krótki. :/ Czekam na nexta :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Rozdział wspaniały :) Udał ci się :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Rozdział po prostu ... BOSKI ^.^ szkoda mi Violi taka biedna :/ I zapraszam na mojego bloga o Leonettcie http://leonettaparasiempreeeeeee.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń