wtorek, 17 marca 2015

Rozdział III

~*~
Rozmawialiśmy długo z Diego w sumie o wszystkim on jako jeden z nielicznych umie mnie rozśmieszyć, chociaż znamy się zaledwie godzine. Jest strasznie uparty nie pozwolił mi wstać z sofy bym nie nadwyrężyła kostki, w domu oprócz nas była Jade..ostatnio od naszego przyjazdu do Buenos Aires wydaje się miła czyżby już nie chciała mi zaszkodzić?  A może znowu coś knuje?, próbuję o tym nie myśleć i cieszyć się tym, przed chwilą przyniosła mi mój ulubiony sok pomarańczowy, ciasto czekoladowe przygotowane pare godzin temu przez Olgite i lód,  ppatrzyłam na nią ze zdziwieniem starając się zrozumieć ta sytuację, oczywiście by nie zrobić jej przykrości zjadłam kawałek ciasta, wypiłam sok i przyłożyłam lód do już nie bolącej kostki. Położyłam głowę na ramieniu chłopaka i zamknęłam oczy tuląc się do niego słyszę zamykające drzwi, pewnie moja przyszła macocha udała się do spa, fryzjera i na zakupy musi w końcu mieć codzinnie kupioną nową sukienke...
-Violu..~ wyszeptał Hiszpan, a ja momentalnie zerknęłam na niego z lekkim uśmiechem, on chwycił moją dłoń
- Noga już mniej boli ~ zapytał głaszcząc kciukiem moją dłoń
Ja tylko kiwnęłam głową i wstałam z sofy, z szerokim uśmiechem ustałam naprzeciwko niego 
- Widzisz, wszystko dobrze mogę chodzi..ć - powiedziałam robiąc kilka kroków w przód i w tył śmiejąc się jak małe dziecko, wstał i chciał już podejść do mnie..ale to ja potknęłam sie i wylądowałam w jego ramionach, odetchnęłam z ulgą i kuczliwie się w niego wtuliłam 
- Niezdara..- wyszeptał ze śmiechem siadając ze mną na sofie i splatajac palce na moich plecach, pocałował mnie w czoło, a ja oszołomiona tylko patrzyłam w jego czekoladowe oczy, nie wiem kiedy nasze usta spotkały się w czułym pocałunku..
-Diego nie...~ krzyknęłam i usiadłam na łóżku 
Oddychałam ciężko, położyłam dłoń na swojej dolnej wardze rozglądając się, dopiero po chwili zorientowałam się, że jestem w swoim pokoju, było już ciemno włączam lampkę, która znajduje się na mojej szafce nocnej,
Teraz wszystko widać - powiedziałam sama do siebie, spojrzałam na szafkę po drugiej stronie łóżka i ujrzałam mój telefon kanapki i pomarańczowy sok obok nich widniała karteczka z napisem " Smacznego,  - Olga "
Olgita pomyślała o wszystkim zrobiłam się strasznie głodna, wzięłam do ręki telefon, odblokowałam ekran i spojrzałam na godzinę była 3:53 miałam cztery nieodebrane wiadomości oczywiście od Taty. Przetarłam oczy i usiadłam na łóżku 
 Jestem w piżamie nie pamiętam abym się przebierała, wchodziła do pokoju czy pożegnała się z Diego..Tata..Fede..myślałam chciałam już wybiegnąć z pokoju ale zorientowałam się, że już wszyscy śpią westchnęłam i, że byłam strasznie głodna zabrałam się za jedzenie. Gdy już wszystko było puste wstałam i podeszłam do balkonu oparłam głowę o ścianę i patrzyłam na gwiazdy z lekkim uśmiechem, gdy byłam mała moja mama zawsze mówiła, że jestem taką samą gwiazdą mam prawdziwy talent i muszę go wykorzystać niestety nigdy tego nie zrobiłam nie lubię występować..nie umiem..
- Przepraszam mamo..- wyszeptałam a nogi zrobiły mi się jak z waty, wróciłam do łóżka i przykryłam się kołdrą, ocierając łzy...zasnęłam..
Obudził mnie budzik, przetarłam oczy i usiadłam po turecku na łózko ziewając, wzięłam do ręki telefon i odblokowałam ekran była 7:14, dzisiaj mój pierwszy dzień w szkole muzycznej.. się jakbym nie spała całą noc, zeszłam z łóżka powoli idąc do łazienki. Wzięłam szybki prysznic umyłam włosy starannie je susząc i wiąząc w kucyka, wykonałam poranne czynności i weszłam do pokoju otworzyłam walizkę przywiezioną wczoraj przez Fede i tatę, wyciągnęłam z niej fioletowy top w kwiatki i zwykłe czarne rurki, gdy miałam już na sobie przygotowany zestaw zeszłam na dół  wszyscy byli już na dole - jedli śniadanie A ja ledwo patrzyłam na oczy. Usiadłam przy stole a Jade przyniosła mi sok pomarańczowy, nie mogłam nic przełknąć odeszłam od stołu i wyszłam z domu. Dotarłam do studia o dziwo nie połykając się idąc jak przyzwoity człowiek, weszłam do środka od razu w moich uszach rozbrzmiewała muzyka, taniec śpiew wszystko to co kocham. 
Po rozmowie z dyrektorem weszłam do sali tanecznej, zamknęłam za sobą drzwi nagle muzyka ucichła i wszyscy zwrócili wzrok na mnie
-Mamy nową uczennicę To jest..
- Violetta- powiedziałam z lekkim uśmiechem 
- Dołącz do grupy ćwiczymy nową choreografie Leon będzie twoim partnerem - usmiechnal się lekko wskazując na szatyna stojącego w rogu sali 
Podszedł do mnie i chwycił moją dłoń, zaczęliśmy tańczyć, jeśli tak to można nazwać, nigdy wcześniej tego nie robiłam, on zaczął się ze mnie cicho śmiać i podnosić na duchu wydawał się całkiem miły, nagle rozbiegły dźwięki muzyki, tańczyliśmy układ 
Lekcja zakończyła się a ja wyszłam z sali jako pierwsza, przybrałam się i poszłam na kolejne zajęcia w drodze zauważyłam Diego.. I Federico oparłam się o ścianę zaczęło kręcić mi się w głowie..zemdlałam..
Obudziłam się w szpitalu, otworzyłam oczy i ujrzałam mojego tatę, który ociera łzy z policzków nie mogłam wydusić z siebie ani słowa, czułam narastający ból w głowie, nagle drzwi od mojej sali otworzyły się, weszła do nich lekarka, mój ojciec od razu zerwał się z krzesła wywołując tym głośny pisk zacisnęłam zęby próbując zasnąć...
-Co z Violą..?- zapytał pielęgniarki. 
-Dziewczyna jest bardzo słaba, nałykała się tabletek usypiających...

czwartek, 5 marca 2015

Rozdział II




***
Po kilku minutach jazdy byliśmy już przed domem, wytarłam z policzków zaschnięte łzy i wyszłam z taksówki,  samochód odjechał, Fede wziął walizki i skierowaliśmy się do domu, trzymałam się kurczowo chłopaka by nie upaść. Weszliśmy do środka, bez słowa udałam się do swojego pokoju. Otworzyłam drzwi i od razu usiadłam na łóżko, ściągnęłam buty i opadłam zmęczona na łóżko tuląc się do poduszki, próbowałam zapomnieć o bolącej kostce i zasnąć. Zamknęłam oczy słysząc pisk otwierających drzwi, momentalnie otworzyłam oczy i usiadłam na łóżku.
-Violu..-powiedział tata wchodząc do pokoju i siadając na krańcu łóżka 
- Dobranoc Kochanie- dodał po chwili słysząc, że mu nie odpowiadam, pocałował mnie w czoło i wyszedł a ja ponownie położyłam się na łóżku i zasnęłam.
<**Następny dzień Ranek**>
Obudziłam się  wcześnie rano gdy spojrzałam na zegarek było pare minut po 6 rano, przetarłam oczy i wstałam z łóżka, wyszłam z pokoju i udałam się do łazienki, zamknęłam za sobą drzwi, ściągnęłam z siebie ubrania, i wzięłam krótki prysznic, po 10 minutach wyszłam, owinęłam się recznikiem i założyłam dresy Fede, które zostawił w łazience. Rozczesałam włosy i związałam je w niechlujnego koka, wyszłam z łazienki. Weszłam do pokoju wzięłam swój telefon, założyłam buty i wyszłam z domu. Założyłam słuchawki i puściłam swoją ulubiona piosenkę. Postanowiłam powiedzac miasto i najważniejsze aby się nie zgubić, poszłan do pobliskiego parku, szłam myśląc o wczorajszym zajściu przed lotniskiem..Czy powiedzieć ojciu, że Jade jest prawdziwą jędza..?
Czy jeśli mu o tym powiem to ztwierdzi, że kłamie...? Tysięce myśli było w mojej głowie, nagle ktoś na mnie wpadł a ja upadłam...
- Bardzo Cię przepraszam-  powiedział odruchowo Hiszpan podając mi rękę abym wstała 
- Nic się...nie stało-powiedziałam próbując wstać jednak za bardzo bolała mnie kostka
- Wszystko w porządku boli Cię Coś- zapytał patrząc na mnie swoimi czekoladowymi oczami 
- Nie nic - szybko zaprzeczyłam, To tylko kostka trochę mnie boli..ale to nie przez ten upadek ~ powiedziałam po krótkiej chwili siadając na ławce,
Hiszpan pozbierał swoje nuty, które po zderzeniu ze mma wylądowały na ziemi i usiadł obok mnie na ławce 
- Jak to nie przez ten upadek - zapytał nieco zdziwiony chłopak
- Ja..a..nieważne - powiedziałam jakajac się 
- Możesz już iść mi nic nie będzie- dodałam szybko kierując swój wzrok na przystojnego chłopaka
- Mozesz chodzić-  zapytał wstając 
Pokiwałam głową by udowodnić, że nic mi nie jest wstałam z ławki i zrobiłam dwa małe kroczki, po których kucnęłam i zlapałam się za kostkę, chłopak podszedł do mnie schował nuty do torby i wziął mnie na ręce 
- Co..co..co ty robisz-  zapytałam cicho 
- Widzę, że nie możesz chodzić to jak mówiłaś po części moja wina, dlatego odprowadzę Cię do domu~ powiedział stanowczo
Ja tylko kiwnęłam głową i podałam chłopakowi swój adres. Mocno się wtuliłam w nieznajomego a on na ten gest tylko lekko się uśmiechnął, po chwili byliśmy już przed domem
- Dziękuję-  szepnęłam po chwili gdy mnie postawił ma równe nogi
- Nie ma za co na pewno dasz sobie radę sama - zapytał patrząc na mnie i trzymając moją dłoń 
- Tak dam sobie radę..dziękuję..- wyszeptałam
- Nie masz za Co to ja powinienem Cię przepraszać, Jestem Diego - powiedział Hiszpan glaszcząc kciukiem moją dłoń 
Odpłnęłam na chwilę
- Ja..jestem Violetta - odparłam chwilę się zastanawiając nie mogłam uwierzyć, że zapomniałam swojego imienia 
- Dziękuję jeszcze raz - powtórzyłam i weszłam do środka, Zamknęłam za sobą drzwi i ściągnęłam buty. Wszyscy jeszcze spali więc poszłam do kuchni po lód i wróciłam z  do salonu, usiadłam na czarnej sofie przykładając sobie lód do spychniętej kostki, położyłam głowę na oparcie sofy myśląc o przystojnym chłopaku...
- Violu wstawaj - usłyszałam cichy głos, od razu otworzyłam oczy i ujrzałam Federico
- Co się stało-  zapytała przecierając zaspane oczy
- Znaleźli Twoją walizkę musimy jechać i ją odebrać...ale widzę, że już znalazłaś zastępcze ubrania-powiedział z lekkim uśmiechem 
Uśmiechnęłam się pod nosem i spojrzałam na chłopaka a następnie na swoj outfit 
- Tak..przepraszam ale sam wiesz, że nie miałam co założyć, Nie możecie jechać sami - zapytałam z nadzieją, że się zgodzi
- Możemy, a czemu nie chcesz jechać po co Ci ten lód-  zapytał Włoch kucajac przy mnie
- Potknęłam się na spacerze...- odpowiedziałam chłopakowi
Federico nie zdążył nic odpowiedzieć, bo zawołał go mój ojciec, który właśnie wychodził z domu, przelotnie powiadomił mnie o przyjściu pewnego chłopaka w sprawie pracy, ja tylko ponownie położyłam głowę na oparcie kanapy i po krótkiej chwili zasnęłam. Obudziło mnie pukanie do drzwi, wstałam z sofy i powoli podeszłam do drzwi trzymając się po drodze szafek, pociągnęłam za klamkę a w drzwiach ujrzałam Diego...
- Wejdź mój ojciec zaraz będzie, powiedział, że trochę się spóźni ~ powiedziałam lekko zdziwiona widząc ponownie chłopaka, on tylko kiwnął głową z lekkim uśmiechem i przywitał się ze mną. Wszedł do środka 
- Jak twoja kostka ~ zapytał a ja nic mu nie odpowiedziałam
- Chcesz coś do picia ~ zapytałam opierajac się o szafke w salonie patrząc na przystojnego Hiszpana
- Może herbatę...ale lepiej będzie jak sam sobię ją zrobię ty ledwo chodzisz ~ powiedział
- Nic mi nie jest, zrobię Ci herbatę to żaden kłopot.
Sprzeczaliśmy się tak kilka minut, aż Hiszpam wziął mnie na ręce i zaniósł do kuchni sadzając mnie na blacie, zdziwiło mnie go zachowanie ale czułam się bezpiecznie w jego ramionach. Gdy. Moja ulubiona Herbata była gotowa delikatnie zeszłam z blatu kuchennego by udać się do salonu w którym zostawiłam telefon, chłopak poszedł za mną trzymając w dłoniach kubki, które następnie postawił na stoliku w salonie. Usiadłam na łóżku i popatrzyłam na Hernandeza z uśmiechem, usiadł obok mnie, położyłam głowę na jego udach a nogę położyłam na poduszcze za prośbą Diega, rozmawialiśmy długie 2 godziny o wszystkim i o niczym. Opowiedział mi o sobie z uwaga słuchałam go i przytakiwałam tonąc w jego czekoladowych oczach...
****
II rozdział gotowy jest trochę bezsensu nie wyszedł mi ^^ ale mam nadzieję, że się spodoba trzeci  rozdział niebawem :*